Apele

W naszej szkole były szerokie schody kraków. Służyły one nam w poniedziałkowe poranki jako podest w trakcie cotygodniowych apeli. Na korytarzu zbierała się wtedy cała szkoła, a wszyscy uczniowie byli zobowiązani uczestniczyć w tych uroczystościach, omawiane wtedy były najważniejsze wydarzenia szkolne. Co nas spotkało i co czekało szkołę w nadchodzącym tygodniu. Wszyscy uczniowie musieli być wtedy w szkole do godziny 7.30, bo później były zamykane drzwi wejściowe. Mieliśmy w klasie koleżankę, która mieszkała dosłownie przy szkole i notorycznie się spóźniała. Było to uciążliwe dla wszystkich. Często dyrektorka witała ją słowami a ty mieszkasz za górami za lasami...i dlatego się spóźniasz. Mnie byłoby wstyd na jej miejscu, a ona nie przejmowała się i i nieustannie wychodziła codziennie z domu jak usłyszała dzwonek szkolny. Zapraszający wszystkich do zbiórki czy to na apel czy też na lekcję. Apel kończył się hymnem państwowym. Nasze schody drewniane dawały nam możliwość dobrego obserwowania osób występujących ze względu na zróżnicowanie wysokości stopni. Były bardzo mądrym rozwiązaniem na takie uroczystości. Większe uroczystości odbywały się na sali gimnastycznej, ale tam był jeden poziom.